Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2009
Dystans całkowity: | 96.77 km (w terenie 70.30 km; 72.65%) |
Czas w ruchu: | 06:19 |
Średnia prędkość: | 15.32 km/h |
Maksymalna prędkość: | 44.36 km/h |
Liczba aktywności: | 3 |
Średnio na aktywność: | 32.26 km i 2h 06m |
Więcej statystyk |
Niedziela, 27 grudnia 2009 | Rower: Canyon Torque FR 7.0
Dane wycieczki:
41.06 km (20.00 km teren) Czas: 02:32 h
Prędkość średnia: 16.21 km/h
Prędkość maksymalna: 38.29 km/h
Tętno maksymalne: ud/min
Tętno średnie: ud/min
Dawno nie było zdjęć żadnej wesołej gromadki, więc daję moją:

Szkoda, że jutro do pracy ;]
Początkowo miałem się ustawić z Muchą w celu dogadania interesów i jutrzejszych kursów oraz selekcji. Wysłałem jeszcze SMS do Kingi aby nam potowarzyszyła i uprzyjemniła dzisiejszy dzień... tak - nasze ręce są już zmęczone, ile można? Kinga zamuliła i zaspała, Mucha stawił się u mnie koło 12.45. Dostał ode mnie to co miał dostać i w drogę. Pierwszy cel to Manufaktura zobaczyć czy jest otwarta - daję cynk, że jest i dalej jedziemy Drewnowską na górkę przy Włókniarzy. Podjazd i zjazd. Zapomniałem, Kinga oczywiście nie zamuliła bo jak wychodziłem z domu to do mnie zadzwoniła. Ustaliliśmy, że jak będzie gotowa to zadzwoni i wtedy jej powiem gdzie się widzimy. Z górki dalej Drewnowską i w prawo wzdłuż torów ulicą Skarpową docieramy do Owsianej, wjeżdżamy na Siewną a potem na Cygankę, gdzie znowu jest górka, wjazd i zjazd. Docieramy na poligon, tutaj mnóstwo atrakcji, chwilę patrzymy jak ktoś pocina autem radiem sterowanym, gdzie nie pojedziemy stoją pseudo żołnierze ze swoimi małymi karabinkami i równie małymi kuleczkami :D Jakoś w trakcje patrzenia na kulki dostaję SMS od Kingi, ustawiamy się w McDsie na Retkini. Jedziemy z Muchą ku Retkini przez pola, lasy, łąki, asfalty i osiedle. Docieramy na miejsce. Oczywiście czekamy na szybką Kingę ;] W pełnym składzie wyruszamy w kierunku lotniska które to wiadomo gdzie jest ale nie wiadomo jak do niego dojechać. Docieramy. Objeżdżamy je i docieramy na ulicę gdzie stoją zajebiste samoloty, które lata świetności mają jeszcze przed sobą w postaci puszek i innego złomu ;] Stąd kierujemy się głównie utwardzonymi drogami terenowymi do lasu na Popiołach. Kilka podjazdów i zjazdów. Teraz czym prędzej udajemy się do Corteza co by mu Mucha wycentrował koła. W drodze pomyśleliśmy, że w lodówce raczej nic nie będzie miał więc zatrzymaliśmy się przy Lidlu, po opuszczeniu sklepu - 4x Carlsberg, 4x rosół Amino, Czipsy solone. U Corteza w apartamencie (:D) spożywamy to co mamy, Mucha oczywiście robi za murzyna i centruje. Za bardzo się nie spisał, przednie koło nawet proste ale tylne coś krzywe, przynajmniej szprychy naciągnął ;] Pożartowaliśmy sobie oczywiście z podtekstem mocno seksualnym, żarty o rękach, wargach, penisach owłosionych... hehehe dobra kończę ;] Jako, że długo kończę piszę dalej ;] Po warsztacie u Adama wyruszamy w drogę powrotną. Kingę zostawiamy z pustymi rękoma na Kilińskiego/Przybyszewskiego, a my uśmiechnięci z Muchą z pełnymi rękoma ruszamy przed siebie :D Omijamy mój wspaniały korporacyjny budynek, oczywiście Mucha prosi abym powiedział czym to się właściwie zaujmuje to stajemy na 30 minut i opowiadam :p Dojeżdżamy do Pietryny, żegnamy się przy Rewolucji. Ja jadę podziwiać scenę sylwestrową, odjebali konkretnie ;] Przez Manufakturę i do domu, ooooołłłłłł yeeeee, skończyłem - teraz trzeba posprzątać :D

Szkoda, że jutro do pracy ;]
Początkowo miałem się ustawić z Muchą w celu dogadania interesów i jutrzejszych kursów oraz selekcji. Wysłałem jeszcze SMS do Kingi aby nam potowarzyszyła i uprzyjemniła dzisiejszy dzień... tak - nasze ręce są już zmęczone, ile można? Kinga zamuliła i zaspała, Mucha stawił się u mnie koło 12.45. Dostał ode mnie to co miał dostać i w drogę. Pierwszy cel to Manufaktura zobaczyć czy jest otwarta - daję cynk, że jest i dalej jedziemy Drewnowską na górkę przy Włókniarzy. Podjazd i zjazd. Zapomniałem, Kinga oczywiście nie zamuliła bo jak wychodziłem z domu to do mnie zadzwoniła. Ustaliliśmy, że jak będzie gotowa to zadzwoni i wtedy jej powiem gdzie się widzimy. Z górki dalej Drewnowską i w prawo wzdłuż torów ulicą Skarpową docieramy do Owsianej, wjeżdżamy na Siewną a potem na Cygankę, gdzie znowu jest górka, wjazd i zjazd. Docieramy na poligon, tutaj mnóstwo atrakcji, chwilę patrzymy jak ktoś pocina autem radiem sterowanym, gdzie nie pojedziemy stoją pseudo żołnierze ze swoimi małymi karabinkami i równie małymi kuleczkami :D Jakoś w trakcje patrzenia na kulki dostaję SMS od Kingi, ustawiamy się w McDsie na Retkini. Jedziemy z Muchą ku Retkini przez pola, lasy, łąki, asfalty i osiedle. Docieramy na miejsce. Oczywiście czekamy na szybką Kingę ;] W pełnym składzie wyruszamy w kierunku lotniska które to wiadomo gdzie jest ale nie wiadomo jak do niego dojechać. Docieramy. Objeżdżamy je i docieramy na ulicę gdzie stoją zajebiste samoloty, które lata świetności mają jeszcze przed sobą w postaci puszek i innego złomu ;] Stąd kierujemy się głównie utwardzonymi drogami terenowymi do lasu na Popiołach. Kilka podjazdów i zjazdów. Teraz czym prędzej udajemy się do Corteza co by mu Mucha wycentrował koła. W drodze pomyśleliśmy, że w lodówce raczej nic nie będzie miał więc zatrzymaliśmy się przy Lidlu, po opuszczeniu sklepu - 4x Carlsberg, 4x rosół Amino, Czipsy solone. U Corteza w apartamencie (:D) spożywamy to co mamy, Mucha oczywiście robi za murzyna i centruje. Za bardzo się nie spisał, przednie koło nawet proste ale tylne coś krzywe, przynajmniej szprychy naciągnął ;] Pożartowaliśmy sobie oczywiście z podtekstem mocno seksualnym, żarty o rękach, wargach, penisach owłosionych... hehehe dobra kończę ;] Jako, że długo kończę piszę dalej ;] Po warsztacie u Adama wyruszamy w drogę powrotną. Kingę zostawiamy z pustymi rękoma na Kilińskiego/Przybyszewskiego, a my uśmiechnięci z Muchą z pełnymi rękoma ruszamy przed siebie :D Omijamy mój wspaniały korporacyjny budynek, oczywiście Mucha prosi abym powiedział czym to się właściwie zaujmuje to stajemy na 30 minut i opowiadam :p Dojeżdżamy do Pietryny, żegnamy się przy Rewolucji. Ja jadę podziwiać scenę sylwestrową, odjebali konkretnie ;] Przez Manufakturę i do domu, ooooołłłłłł yeeeee, skończyłem - teraz trzeba posprzątać :D
Sobota, 19 grudnia 2009 | Rower: Canyon Torque FR 7.0
Dane wycieczki:
22.30 km (22.30 km teren) Czas: 01:42 h
Prędkość średnia: 13.12 km/h
Prędkość maksymalna: 38.29 km/h
Tętno maksymalne: ud/min
Tętno średnie: ud/min
Pojechaliśmy z Marcinem odwiedzić Łagiewniki. Ja zpowodu braku ochraniaczy na stopach musiałem szybko zawijać do Parówy. Właściwie to szybko obaj chcieliśmy się tam znaleźć. Herbata i do domu.





Niedziela, 13 grudnia 2009 | Rower: Canyon Torque FR 7.0
Dane wycieczki:
33.41 km (28.00 km teren) Czas: 02:05 h
Prędkość średnia: 16.04 km/h
Prędkość maksymalna: 44.36 km/h
Tętno maksymalne: ud/min
Tętno średnie: ud/min
Po długim czasie ruszyłem rower z pokoju. Pojechałem odwiedzić górkę na Włókniarzy, Poligon, Zdrowie i Lublinek. Na Zdrowiu już widać oznaki pierwszych mrozów - stawy lekko pokryły się lodem. Odwiedziłem znane mi miejsca gdzie można się oderwać od ziemi. Poligon, najpierw zajechałem na tor aut radiem sterowanych - kiedyś się zastanawiałem co to jest a dziś mnie olśniło ;], później na trasę z hopkami... kiedyś tam były hopki teraz nie za bardzo. Ostatnim miejscem był singiel otaczający strzelnicę. Później polami dojechałem na Brus. Po drodze zauważyłem 3 sarny (wprawiony (wstawiony :] )obserwator pewnie dostrzeże je na zdjęciu). Brusem i potem przez osiedle zajechałem nad Uroczysko Lublinek. Widać tam XXI wiek, ścieżki wyłożone tłuczniem - nawet w lesie. Odwiedziłem leśną hopkę, kiedyś były dwie, teraz ostała się tylko jedna. Jakby nie było spadek o 50% ;] Pokierowałem się na trasę otaczającą lotnisko. Trzeba uważać na zamarznięte błoto, skrzypi pod nogami jak lód na małym zbiorniku wodnym bez znaczenia strategicznego, but nosi ślady spotkania z taką atrakcją. Ziemia mocno zmarznięta więc trzeba się dobrze kierownicy trzymać aby nie zostać w koleinach. Z Lublinka przez Retkinię i Zdrowie do domu. Nie ma to jak damper pod dupą :]








