Niedziela, 22 listopada 2009 | Rower: NOX Eclipse SLT v3 (11.04.2011)
Elita BS na wycieczce :] Zdjęcia na dole
Dane wycieczki:
85.21 km (20.00 km teren) Czas: 04:16 h
Prędkość średnia: 19.97 km/h
Prędkość maksymalna: 39.53 km/h
Tętno maksymalne: ud/min
Tętno średnie: ud/min
Skład (kolejność przypadkowa):
- oczywiście ja ;]
- Pixon
- Karotti
- Cortez
- Lazy
- Stopa
- Pluca
- Doktorek
- ostatni ale nie najmniej ważnyMucha
Byliśmy umówieni na luźną 11 przed McD's na Retkini. Przyjechałem i prawie wszyscy już byli, po mnie wpadł Pixon i zaczęło się czekanie na Stopę który najprawdopodobniej nie ogarnął ;] 25 minut czekaliśmy pod Makiem a potem ruszyliśmy w stronę oczyszczalni ścieków na Retkini zahaczając o Lublinek. Przy Lublinku dostaję wiadomość, że Stopa jest już pod Makiem, mówie gdzie ma jechać i duppa blada. Nie będę się na ten temat rozpisywał ;] W końcu kompletna grupa spotkała się pod sklepem na czerwonym szlaku w Górce Pabianickiej. Każdy dostał od Karotti po wzmacnającym cukiereczku i można ruszać. Jedziemy szosą w stronę Pabianic. Nic się nie dzieje. Potem w Pabianicach nasz nadworny hardkor Forest wywala się na prostej drodze co wzbudza śmiech przechodniów i nasz też, nic się nie stało ale kwestia okoliczności wypadku jest nieustalona ;] Z Pabianic uderzamy... gdzieś polami... drogami... szosami... aż w końcu wylądowaliśmy na szosie Pabianice - Łask (Pixon zjebał ;) ) Dowodzenie przejmuje Doktorek i jedziemy szosą do Chechła II, z szosy dajemy w lewo na niebieski szlak. Z niebieskiego na zielony i tym razem Doktor zjebaj prowadząc nas na Ldzań gdzieś niewiadomo gdzie. Wracamy się. Karotti się od nas odłącza i uderza do domu. My nieuchronnie kierujemy się na Ldzań. Po dotarciu w bólach rozpalamy ognisko a druga grupa jedzie po kiełbasę i musztardę. Posiłek spożywamy i wracamy. Kierujemy się na Ślądkowice, Pawlikowice, Jadwinin, Rydzyny Długie, Czyżeminek, Wole Zaradzyńską i do Łodzi wjeżdżamy od strony Stawów Stefańskiego. Przy Rudzkiej jedni jadą na wódkę do Doktora a inny w swoją stronę. Włókniarzy i do domu.
Brak strat w ludziach, mission complete ;]








- oczywiście ja ;]
- Pixon
- Karotti
- Cortez
- Lazy
- Stopa
- Pluca
- Doktorek
- ostatni ale nie najmniej ważnyMucha
Byliśmy umówieni na luźną 11 przed McD's na Retkini. Przyjechałem i prawie wszyscy już byli, po mnie wpadł Pixon i zaczęło się czekanie na Stopę który najprawdopodobniej nie ogarnął ;] 25 minut czekaliśmy pod Makiem a potem ruszyliśmy w stronę oczyszczalni ścieków na Retkini zahaczając o Lublinek. Przy Lublinku dostaję wiadomość, że Stopa jest już pod Makiem, mówie gdzie ma jechać i duppa blada. Nie będę się na ten temat rozpisywał ;] W końcu kompletna grupa spotkała się pod sklepem na czerwonym szlaku w Górce Pabianickiej. Każdy dostał od Karotti po wzmacnającym cukiereczku i można ruszać. Jedziemy szosą w stronę Pabianic. Nic się nie dzieje. Potem w Pabianicach nasz nadworny hardkor Forest wywala się na prostej drodze co wzbudza śmiech przechodniów i nasz też, nic się nie stało ale kwestia okoliczności wypadku jest nieustalona ;] Z Pabianic uderzamy... gdzieś polami... drogami... szosami... aż w końcu wylądowaliśmy na szosie Pabianice - Łask (Pixon zjebał ;) ) Dowodzenie przejmuje Doktorek i jedziemy szosą do Chechła II, z szosy dajemy w lewo na niebieski szlak. Z niebieskiego na zielony i tym razem Doktor zjebaj prowadząc nas na Ldzań gdzieś niewiadomo gdzie. Wracamy się. Karotti się od nas odłącza i uderza do domu. My nieuchronnie kierujemy się na Ldzań. Po dotarciu w bólach rozpalamy ognisko a druga grupa jedzie po kiełbasę i musztardę. Posiłek spożywamy i wracamy. Kierujemy się na Ślądkowice, Pawlikowice, Jadwinin, Rydzyny Długie, Czyżeminek, Wole Zaradzyńską i do Łodzi wjeżdżamy od strony Stawów Stefańskiego. Przy Rudzkiej jedni jadą na wódkę do Doktora a inny w swoją stronę. Włókniarzy i do domu.
Brak strat w ludziach, mission complete ;]









K o m e n t a r z e
albo chwilowo lepiej nie, bo zamiast w plik worda, będę się wpatrywać w tapetę ;)))
Anonimowa triss - 19:27 środa, 25 listopada 2009 | linkuj
a dlaczego tu nie ma mojego ulubionego zdjęcia? :>
Anonimowa triss - 19:13 środa, 25 listopada 2009 | linkuj
Bardzo udaną wycieczkę mieliście.
Forrest może chciał po prostu trochę odpocząć. mavic - 19:11 wtorek, 24 listopada 2009 | linkuj
Komentuj
Forrest może chciał po prostu trochę odpocząć. mavic - 19:11 wtorek, 24 listopada 2009 | linkuj